Jej
rodzice nie byli zadowoleni. Osiem lat starszy, muzyk, bez
wykształcenia. Która matka cieszyłaby się, gdyby taki chłopak
zainteresował się jej córką? No i jeszcze te długie włosy!
Ostatni argument bawił Ione, na pozostałe nie miała odpowiedzi.
Zgodzili się jednak. „Jest jeszcze młoda, niech się bawi”
mówiła Jane mężowi, gdy zasiedli wieczorem na kanapie przy lampce
czerwonego wina i puszczonej w tle, na starym gramofonie, który Jane
dostała na szesnaste urodziny, płycie Franka Sinatry. „To zwykła
wakacyjna miłość, aura sprzyja zauroczeniu. W październiku
zacznie studia i jej przejdzie”. Wciąż nastawiony dość
sceptycznie Peter pokiwał powoli głową. Doświadczenie nauczyło
go, że żona zazwyczaj ma rację.
*
O
dziwo przybył punktualnie. Zważając na to, jak roztrzepaną był
osobą, musiało mu zależeć. Ione dyskretnie obserwowała go z
okna, widziała, jak podjechał swoim starym, ciemnoszarym chevy'm.
Natychmiast pobiegła po torebkę. Gdy zabrzmiał dzwonek do drzwi
położyła rękę na klamce i rzuciła siedzącym w salonie rodzicom
krótkie:
- To
ja już lecę, nie wrócę późno.
Otworzyła
drzwi stojąc tyłem, gdy się odwracała sukienka i kasztanowe włosy
wspólnie zafalowały.
Tony
stał zafascynowany. Miał na sobie czarne spodnie i bawełnianą
koszulę w czarno - bordową kratę. Rękawy podwinął do łokci, na
nadgarstku zauważyła srebrny zegarek. Całą szykowność
stylizacji przełamywały czerwone trampki z narysowaną na nosku
prawego buta gwiazdą Dawida.
- Hej,
piękna. - cmoknął ją lekko w policzek. - Zapraszam do karocy.
Z
bliska chevy prezentował się nieco gorzej. Miał pełno rys, przy
kole z lewej strony było widać wgniecenie. Braki wizualne
rekompensowały jednak wygodne i miękki, granatowe fotele.
Jechali
już od kilku minut. W odtwarzaczu leciała kaseta z piosenkami
Ramones. Gdy nagle zabrzmiały pierwsze tony „Rockaway Beach”
Ione zaczęła śpiewać razem z wokalistą. Po chwili jednak
umilkła, zawstydzona wybuchem tego niespodziewanego entuzjazmu. Tony
tylko spojrzał na nią z uśmiechem i sam zaczął wtórować
wokaliście. Barwa jego głosu była niesamowita, zupełni inne niż
wszystkie, trudno było ją jakkolwiek określić. W dolnych
tonacjach wypadał świetnie, miał jednak małe problemy z wyższymi
dźwiękami.
I
tak cała droga do restauracji minęła im na wspólnym śpiewaniu.
*
Gdy
zatrzymali się pod jedyną w tej okolicy francuską restauracją „Le
chateau” Tony zgasił silnik chevy'ego i zapytał:
- Mam
nadzieję, że sprostałem wyzwaniu.
Siedzieli
w restauracji przy pięknie przystrojonym lawendą, która
wprowadzała w ich świat trochę Prowansji, stoliku, zajadali się
przepysznym ratatouille i rozmawiali o wszystkim. O Flea, o Maru, o
tym, jak spędzili wakacje, o swoim dzieciństwie, o zespole, o
Johnie. Gdy tylko Ione zadzwoniła do Maru, że w sobotę widzi się
z Tony'm, przyjaciółka poprosiła, żeby wypytała go trochę o
jej nowy obiekt intensywnego zainteresowania.
- Jak
John znalazł się w zespole? Mówiłeś przecież, że założyliście
go z Flea, Hillelem i Jack'iem...
- John
pojawił się po odejściu Hillela.
Jego
twarz zasłoniła kurtyna smutku. „Och, pewnie się pokłócili czy
coś” pomyślała Ione. Zauważyła, że jest to dla niego drażliwy
temat, nie poruszał go więcej.
Nawet
się nie zorientowali, jak szybko minął im czas. Gdy wybiła 23
zdecydowali, że pora już wrócić do domu.
Byli
znów na Courtney Avenue.
- Dzięki,
to był naprawdę miły i przepyszny wieczór. - rzekła.
- Cała
przyjemność po mojej stronie. - odparł i nachylił się, jakby
chciał ją pocałować.
O
tak, chciała tego. Przez połowę tego wieczoru marzyła, by móc
dotknąć tych miękkich, ciepłych ust. Marzenie się jednak nie
spełniło, cofnął się nagle zmieszany. Już wcześniej to
dostrzegła, kiedy wydawało jej się, że chce ująć jej dłoń.
Wyglądał, jakby toczył ze sobą wewnętrzną walkę. Gasił
natychmiast każdy odruch czułości. Zapytała go wprost, o co
chodzi. Nie lubiła niedomówień i niejasnych sytuacji.
- Chodzi
o to, że... - zawahał się. - Bardzo mi się podobasz, i to jest
problem.
Spojrzała
na niego z wyrazem niezrozumienia. Gdzie on tu widzi problem?
- Bo,
widzisz, ja nie jestem dobrym ani grzecznym chłopcem.
Jego
oczy rozświetlił niepokojący błysk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz